Opowieść o tańcu sufickim i hulankach w Lahore, Paryżu w Pakistanie…
Ruch uliczny rozlewa się wokół mnie, trąbiąc, przepychając się i przyspieszając. Pięcioosobowa rodzina trzyma się jednego motocykla, podczas gdy koń i wóz toczą się w kurzu unoszącym się w pomarańczowe niebo.
Kierujemy się w rzekę ruchu drogowego, mijając konie i ciężarówki, osły, opancerzone pojazdy policyjne tuk tuks i rdzewiejące autobusy szkolne.
Trzymam mocno plecak na ramionach, gdy mijamy limonkowego greckiego tuk tuka prowadzonego przez pomarszczonego starca ze splątaną białą brodą i wspinamy się na chodnik, by minąć korek tysiąca kolejnych motocykli.
Muzułmańskie wezwanie do modlitwy zalewa tłumy wyzywające w upale, a para młodych mężczyzn w zwiewnych białych szatach i zielonych turbanach odwraca się i kieruje do pobliskiego meczetu.
tanie miejsca, w których można zjeść poza domem
Małpa tańczy na łańcuchu, a dzieci żebracy wyciągają ręce do ruchu drogowego, błagając, żeby ciekło im z nosa.
Wracamy do walki, zwiększając prędkość, mijając parę na motocyklu ciągnącą czterometrową bambusową drabinę po ulicy. Odłamki unoszą się w powietrze. Kobieta w zielonej burce patrzy na mnie uśmiechając się, myślę, że z tyłu zatłoczonej ciężarówki pomalowanej w wirujące psychodeliczne wzory zwisające z tyłu zwoje dzwonków, delikatnie dzwoniące w ryku ruchu ulicznego.
Widzę mężczyzn z wielkimi, krzaczastymi brodami, inni ze starannie przyciętymi wąsami, a wielu jest po prostu gładko ogolonych. Mężczyzna w kapeluszu z frędzlami i powiewającej białej piżamie krzyczy do mnie ponad ruchem ulicznym: „Jaki kraj?”
„Anglia!” – odpowiadam!
„Bardzo dobrze!” Mówi z uśmiechem, pokazując mi ogromne kciuki w górę i jakimś płynnym ruchem wciąga swój motocykl do koła.
Wychodzimy z ruchu ulicznego i zeskakuję z roweru, dziękując moim nowym przyjaciołom Faizanowi i Mohammedowi.
Dwóch pakistańskich poszukiwaczy przygód, którzy wkrótce staną się sławni na całym świecie Klub Karakorum został mi przedstawiony przez WhatsApp Mobeena Mazara jeden z najbardziej utalentowanych fotografów przyrody w Pakistanie.
Oboje byli zdeterminowani, aby zapewnić mi dobrą zabawę i tak się złożyło, że miałem szczęście, bo dzisiejszy wieczór był wyjątkowy.
To był czwartek tańca sufickiego…
Uskakujemy i nurkujemy w ciasnych uliczkach pełnych ludzi; szewcy i żonglerzy mechanicy i czytający z dłoni dzieci i pielgrzymi. Ze wszystkich stron witają mnie zdziwione uśmiechy.
Skręcamy w ciemną uliczkę, w której unosi się ciężki zapach haszyszu i dołączamy do niekończącego się potoku ludzi zmierzających na zacieniony dziedziniec.
Jest absolutnie zapełniony. Szacuję, że jest tam co najmniej pięćset osób.
Wysoki mężczyzna w fioletowych szatach widzi, że jestem jedynym białym facetem w tym miejscu i przepycha się w moją stronę, wyciąga rękę i przez sekundę nie jest pewien, czy ją biorę.
Zanim zorientuję się, co się dzieje, prowadzi mnie przez pole bitwy, odpychając na bok każdego, kto ośmieli się przekroczyć jego przełęcz. Wielu podchodzi do niego, chcąc uścisnąć mu dłoń, gdy powoli zaczyna do mnie docierać, że ten koleś w fioletowych szatach jest kimś, kogo wszyscy darzą najwyższym szacunkiem.
Prowadzi mnie dalej, na sam środek placu i wdaje się w krótką dyskusję z dwudziestoosobowym tłumem zajmującym już pięć metrów kwadratowych…
Z pochylonymi głowami ustąpili i odsunęli się na bok, pozwalając mi i moim przyjaciołom usiąść na rozłożonym kocu.
Gwiazda w fioletowej szacie uśmiecha się do mnie, każe mi usiąść i znika w tłumie.
To był Sial Khan, jeden z najsłynniejszych tancerzy sufi w Pakistanie, wyjaśnia Mohammed, podając mi papierosa.
To będzie wspaniały taniec sufi, masz szczęście
Ledwo nadążam, ze wszystkich stron pojawiają się jointy, wszyscy chcący zapalić z obcokrajowcem.
Palę, ściskając ręce, obserwując scenę, stojąc bezpośrednio przede mną, ponieważ wydaje się, że dostałem najlepsze dostępne miejsce, które zaczyna ustawiać grupa perkusistów z Dhol.
Bęben Dhol to ogromny dwustronny bęben, który w przeszłości był używany w dużej części Pakistanu i Indii podczas ceremonii ślubnych i oczywiście do podpalania wojowników przed bitwą.
Wejście w medytacyjny stan transu.Zdjęcie: @intentionaldetours
Jest pięciu perkusistów, czterech małych, żylastych mężczyzn z imponującymi bicepsami, którzy krzątają się wokół swojego zestawu, ignorując liczne okrzyki podziwu dochodzące z tłumu.
Piąty to olbrzymi mężczyzna i wyraźnie przywódca grupy zamyka oczy, jego twarz jest zwrócona ku niebu, jego usta poruszają się szybko i cicho, modlitwa, którą próbuję uchwycić, ale chybiam o mile.
Zaczynają perkusiści.
podróże po Afryce
A-tap, dotknij, dotknij, dotknij… Metaliczne nuty unoszą się na wietrze.
Zaczyna się tłum.
Rytmiczne kołysanie, uwodzicielskie dla oka i mylące dla zmysłów, zsynchronizowane z bębnami.
Dwuczęściowy śpiew…
definicja podróży
To się stanie!
Raj Raj Raj!
Grupa sufickich kapłanów zaczyna gromadzić się, każdy ubrany w inny strój.
Jeden z nich w olśniewająco zielonej kamizelce wysadzanej błyszczącymi klejnotami nagle macha ramionami, jakby miał zaraz wystartować.
Inny cichszy, z imponującą brodą z wieloma lokami, zaciska dłonie i pochyla się w stronę Mistrza Dhol i powoli zaczyna się obracać.
Obraca się raz, dwa razy, powoli, niemal leniwie, z wyciągniętymi ramionami, jak ludzki bączek, ziarno mniszka lekarskiego porwane przez wiatr.
Pozostali zaczynają się poruszać jeden po drugim i przyłączają się do walki. Rozpoczął się taniec sufi.
Bębnienie intensyfikuje minuty, które zamieniają się w godziny, gdy perkusiści lśnią od śliskiej potu, a uczeń ociera czoło Mistrza z Dhol, jego wzrok utkwiony jest w nieznanym punkcie.
Tancerze sufi podskakują i tkają głęboko w transie, kręcąc epileptyczną kongą w szalonych ruchach.
Bóg jest wielki!
Dołączam się do wychwalania Bogów za umożliwienie mi wzięcia udziału w tym wyjątkowym wieczorze.
Tłum jest podekscytowany dymem haszyszowym, pochłania wszystko. Widzę, jak peryskop chillum wyłania się z splątanego morza ludzkości, uwalniając doskonałe pierścienie dymu szerokie na około stopę w turkusowy błękit nocnego nieba.
Święty wędrowiec przeciska się przez siedzący tłum, muszle we włosach, klikając delikatnie pod nieustannym bębnieniem, wiwatami, okrzykami i śpiewami. Zapach jaśminu dotyka mnie przez chwilę, po czym ogarnia mnie zapach potu i ziemi z haszyszem.
I wtedy go widzę.
Sial Khan Znany tancerz sufi, w fioletowych szatach, gładko uczesał kręcone włosy opadające na klatkę piersiową i wszedł do kręgu.
Pozostali kłaniają się z szacunkiem.
Wszyscy oprócz jednego.
przewodnik po Lizbonie
Mężczyzna w zielonej kamizelce jest teraz tak pogrążony we własnym transie, że świat zewnętrzny jest dla niego obcy. Zamknięte oczy wirują i kiwają głową, kiwając tam i z powrotem jak oszalały żółw. Jego usta są mocno zaciśnięte, a stopy wzbijają kurz.
Sial Khan zaczyna tańczyć. To niepodobne do niczego, co kiedykolwiek widziałem.
Przez sześćdziesiąt sekund lub dłużej odwraca się na nogach w ruchu sprzecznym z fizyką, ruchu, którego nie jestem w stanie opisać słowami.
Ludzkie tornado.
Kreskówka Diabła Tasmańskiego z mojego dzieciństwa.
Wiruje szybciej, niż myślałem, że to możliwe.
Wyciąga się z gwałtownie opadającego potu kapiącego mu z twarzy i odwraca się, by ukłonić się Mistrzowi Dhol.
W jakimś akcie szaleństwa facet w zielonej kamizelce odważa się wkroczyć na ścieżkę ubranego w fioletową kamizelkę tornada, rzucając wyzwanie jego dominacji na ringu, następuje pchnięcie i walka, a potem wszystko się kończy, gdy złoczyńca w zielonej kamizelce zostaje wyrzucony z najbardziej cenionego miejsca na parkiecie, czyli miejsca bezpośrednio przed Mistrzem Dhol.
Tłum obserwujący kłótnię przygląda się jej z rozbawieniem, a następnie postanawia się przyłączyć.
Jakieś dwadzieścia metrów ode mnie wybucha bójka, powodując, że coraz więcej tłumu staje w miejscu. Odpychamy się od ściany ludzkości, grożąc, że nas pochłonie. Coś w rodzaju mosh-pitu. Taniec sufich na perkusiście wciąż bębni. Noc jeszcze się nie skończyła…
Mój wieczór wyglądał tak…. z wyjątkiem znacznie większej liczby osób.Sial Khan bierze mnie za ramię, popychając przez tłum, podczas gdy jego zwolennicy posuwają się do przodu z wyciągniętymi rękami, oferując wysadzane klejnotami pierścionki i wstępnie skręcone papierosy w ramach hołdu. Z uśmiechem podaje mi papierosy i odsuwa na bok wszystkich, którzy stają na naszej drodze.
Jeden z mężczyzn odwraca się ze złością, a potem, widząc mistrza w fioletowej szacie i zdezorientowanego turystę, uśmiechają się, ostrożnie cofając się z wyciągniętymi rękami.
Opuszczamy Mohammeda i Faizana, moi pakistańscy bracia zabierają mnie wraz z Sial Khanem do małego pokoju, gdzie spotykam się z Pappu Saeenem, Mistrzem Dhol i resztą jego grupy.
Długie włosy opadają na podłogę śliską od potu po ostatnich wycieczkach i ściskam niejedną wyciągniętą dłoń, każdą ozdobioną błyszczącymi pierścionkami z kamieni szlachetnych.
Zajadamy się pikantnymi potrawami i ciepłym pieczywem. Pożeram kurczaka, wołowinę, jagnięcinę i baraninę.
Siedzimy, rozmawiamy i palimy, jedząc, a ja próbuję dowiedzieć się wszystkiego, co tylko mogę o tradycjach tańca sufickiego, perkusistach dhol i jeszcze więcej o Pakistanie; Jestem tu dopiero od kilku dni.
Godziny mijają aż do początków poranka, aż Faisan i Mohammed wyprowadzają mnie z małego pokoju, do którego zwracam się, by zapłacić, ale oczywiście wszystko już zostało załatwione.
Nie wiem, gdzie będę dziś spać. Po prostu wiem, że Faisan i Mohammed coś załatwią.
To jest Pakistan.
ostrzeżenie dotyczące podróży dla nas, obywateli
Niepodobny do żadnego kraju, który znasz.
To dalekie od tego, czego można się spodziewać…
Chciałbym bardzo podziękować mieszkańcom Pakistanu, a zwłaszcza członkom Klubu Karakorum, którzy opiekowali się mną podczas mojego pobytu w Pakistańska przygoda z plecakiem.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o Dhol Drumming, sugeruję zacząć od odwiedzenia strony Strona Qalanderbass na Facebooku – to chłopaki, których miałem szczęście widzieć grających podczas pobytu w Lahore.
Aby dowiedzieć się więcej o tańcu sufickim w Lahore i sufizmie w Pakistanie zacznij tutaj .
Jest tego WIĘCEJ, skąd pochodzi ten… Chociaż to totalne szaleństwo…Kup nam kawę !
Kilku z Was, kochani czytelnicy, zasugerowało, abyśmy utworzyli słoik z napiwkami o bezpośrednie wsparcie jako alternatywę dla rezerwacji za pośrednictwem naszych linków, ponieważ zdecydowaliśmy się, aby witryna była wolna od reklam. Więc oto jest!
Możesz teraz kup kawę The Broke Backpacker . Jeśli lubisz nasze treści i wykorzystujesz je do planowania podróży, jest to bardzo ceniony sposób na okazanie wdzięczności 🙂
Dziękuję <3